Pokazywanie postów oznaczonych etykietą podróżownie na rowerze. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą podróżownie na rowerze. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 2 listopada 2014

Portugalowe wspomnienia, ciepłe chwile i jesień za pasem

Hej dziewczyny!

Jak wstęp zaprosił tak ja wspominam, piękne 3 tygodnie pedałowania przez cała POrtugalię. Można wierzyć, albo nie, ale wciąż nie ogarnełam wszystkich zdjęć, i nie z powodu że aż tyle ich, albo że taka leniwa jestem - chociaż to też pewnie ma swój jakiś udział, ale najzwyczajniej w świecie zmieniłam na wszystkich dwóch komputerach systemy na linuxa, i jak dotąd mój ulubiony program do obrabiania zdjęć - zwłaszcza w hurtowym tempie uległ destrukcji bo pod linuxem którko mówiąc nie działa. BAM

Tak więc jak nie zapominam mojego większego lapka ze mną, biorę i staram sie w żółwim tempie nadrobic sprawy z zdjeciami.

Takie małe przypomnienie, jak tam jest pięknie, i zachęcam do podróżowania, zwłaszcza na rowerach, jakby ktoś sie chciał do mnie przyłączyć w przyszłym roku zachęcam! pisać. Ja sama jeszcze nie wiem gdzie, ale jestem otwarta na propozycje:)



















pierwsze awarie - zobaczyłam że tylko z górki i ocean - i pach łancuch spadł, przy okazji blokując korbę



 jedno z ciekawszych miejsc do spania, na klifie nad oceanem, z drugiej strony zatoczka i miasto - w sumie nad miastem nocleg ;)


zdziwienie ludzi naszym 4-kołowcem




,
Piękne chwile, jak jesteście ciekawe więcej zdjęć i opisów i planów zapraszam na fb klik

A teraz jesień, więcej wiatrów, trochę zimniej, i czas przygotowywać się do jazdy zimowej na rowerze. Jeździcie rowerami przez zimę? czy robicie przerwę na jesień zimę i powrót jak cieplej?

Ja już w sumie się przyzwyczaiłam do jazdy 365 dni w roku. Owszem nie chce się jak pada, wieje czy zimno, ale czasem poważnie przyjemnie nawet jak występują w/w przeciwieństwa, a dwa trzeba walczyć z przeciwnościami. Da się coraz łatwiej inwestując tylko w dobre ubrania i obówie, żebyśmy sie nie przyziebili etc
Oddychające czy szybkoschnące czy też wodoodporne :)
Ja z własnego przykładu mogę powiedzieć, że jak zaczełam jeździć non stop nie patrząc na pogodę, przestałam chorować - co prawda czasem jadąc bez czapki - oj zdażało się w zimę, bo w czapce za gorąco etc, nagle lodowaty deszcz - bez icebucketchallange - i myślałam, że zanim dojadę do celu to wszystkie włosy stracę z zimna, przeparźnięcia i wiatru - ale o dziwo wszystko dobrze, ba nawet kataru nie było ;)

Chociaż z drugiej strony nie wiem czy to powód się cieszyć czy raczej wstydzić, że człowiek czasem taki głupi mimo minionego czasu w życiu ;)


poniedziałek, 25 sierpnia 2014

POrtugalia, portugalia i koniec, wróciłyśmy

Witajcie,



cóż to był za czas, na pewno nie uda mi się go streszczać w jednym poście, pewnie będę przeżywać przez jakiś czas ,co mam nadzieję, będziecie w stanie zrozumieć ;) 
i cieszyć się wraz ze mną, przy okazji również mając ochotę tam kiedyś pojechać!

Bo jednym słowem Portugalia zachwyca, już nie samym wyglądem, bo to co kto lubi, ale ludźmi!
Ludzie tam są przeuroczy, z wielką chęcią pomocy, mili, uczynni, bezinteresowni, i nawet brak wspólnego języka nie przeszkadza.

W ogóle brak języka nie jest żadną przeszkodą w niczym, wystarczą jak zawsze dobre chęci! :)

W każdym razie, po 3 tygodniach  Portugalii na rowerach wraz z koleżanką, zaczynając w Porto - prawie na północy kraju, a podążając do Faro - południe - czujemy się świetnie!



Zwiedziłyśmy całe wybrzeże Portugalii na wybranym szlaku, większe miasta, miasteczka, jak i mniejsze - co w moim skromnym mniemaniu były bardziej urocze!












Zahaczyłyśmy o stolicę surfingu w Europie , a dokładniej mówiąc Peniche :) gdzie nas wywiało jak nigdy, zwłaszcza nocą miałam wrażenie, że za chwile namiot wraz z nami poleci gdzieś w dal - a do lekkich kobitek nie należymy, zwłaszcza z kobiecymi bagażami na wakacjach - jak wiecie co mam na myśli :) oczywiście z przymrużeniem oka, bo jednak wszystko to co zapakowałyśmy z sobą musiałyśmy dzwigać, ale to dokładnie dziwgać na naszych ciałach przez kolejne 3 tygodnie!

Takie historie, uczą, co się przydaje, co jednak nie, i co na wszelki wypadek - jednak lepiej nie brać, bo jak będzie owy wszelki, zawsze jednak można : kupić, spytać ludzi, albo użyć coś innego, powiedzenie, że potrzeba matką wynalazku, coś ma w sobie z prawdy:)

Wracając do myśli kochani, przejechałyśmy w sumie 1000 km, a mi wciąż mało!
Był to wyjazd totalnie na relaksie, bez spiny, żeby robić dużo km dziennie, bardziej chodziło o relaks, widoki, odpoczynek umysłowy od pogoni za wszystkim co mamy na co dzień.
Plus wysiłek fizyczny, ale relaksujący :)

Tak po powrocie, a w sumie w połowie, doszłyśmy do wniosku, że spokojnie mogłyśmy tą trasę zrobić w dwa tygodnie a nawet i krócej, no ale wtedy nie było by tyle leniwych chwil, i zadum ;D a było nad czym oko zawiesić.

Chociażby ten hotel 5 gwiazdek tuż nad oceanem, na klifie ;D




To tyle drogą  wstępu i przywitania prawie po miesiącu nieobecności, całą resztę możecie być pewni pokażę Wam niedługo!

Do zobaczenia
Linda

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...