niedziela, 17 lutego 2013

Targety rowerowe

Coraz bardziej delikatnie wiosennie się robi, tylko żebym nie zapeszyła. I nachodzi też ochota na rower ale po za salami gimnastycznymi ;)

Ostatnio moim dumnym odkryciem były zajęcia spiningu. Jak wcześniej jakoś omijałam szerokim łukiem te zajęcia, po czasie jak miałam przesyt orbitreków, bieżni, i innych maszyn do areobów na siłowni, nagle zwróciły one moją uwagę. Wcześniej rower w pomieszczeniu zamkniętym kojarzył mi się tylko z nudami, bo owszem lubię pedałować, ale jak zmienia się sceneria itd, a nie jak mam przed sobą w najlepszym wypadku 4 monitory bez głosu każdy pokazujący co innego, nudy straszne! Tak straszne, że jak już chodziłam na pedałowanie na zwykłym rowerku stacjonarnym to chodziłam z książką w postaci ebooka, i wyglądałam pewnie dla większość ludzi zjawiskowo. Na pewno inaczej, bo nikogo przez te miesiące nie widziałam prócz mnie chodzącej z książką ;-) ale cóż to pozwalało mi jeździć, a to chyba najważniejsze ;) nagle nie wiedziałam kiedy mineły te minuty na rowerze.


A potem, nagle zapisałam się na zajęcia spiningu, żeby sprawdzić co z czym się je. Pierwsze zajęcia, mała sala, ktoś chyba zapomniał klimatyzacji włączyć, mała kobitka prowadząca, muzyczka w tle rockowa - co dla mnie jeszcze bardziej motywujące, i jedziemy! 
Pierwsze 5 minut zastanawiałam się co ja tutaj robię?! dopiero tyle czasu minęło? i jezu jak gorąco. ale po 10 rozgrzana już, mogłam robić wszystko nawet i jechać kolejne godziny, co oczywiście się nie stało bo zajęcia tylko 45  minutowe ehh szkoda.
Czerwona cała, mokra jeszcze bardziej, ale jaka zadowolona wyszłam z tych zajęć, i tak chodzę :) Kuszą i kuszą codziennie, jak oczywiście są.
Polecam tym którzy jeszcze nie próbowali, w ogóle inny rower i pedałowanie niż normalne stacjonarne ;)

Ostatnio również natknęłam się na notkę w gazecie na temat przejazdu z Londynu do Brukseli ok 380 km w jedną stronę w ciągu 4 dni. Sądzicie, że dalibyście radę? 100 km dziennie prawie?
Zastanawiam się czy ja bym dała radę?

no nic to, dzisiaj piękna pogoda, chyba ok 10 stopni na dworze, słońce, więc czas wyjąć rower, napompować i zrobić pierwszą przejażdżkę w tym nowym roku ;)

Zapraszam Dziewczęta ze mną ;D 


2 komentarze:

  1. no można się wycisnąć na tych zajęciach ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nom prawda, a jaką formę mam po zimie! jupi ;)

      Usuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...